Trzy dni, kilkadziesiąt wystąpień i setki konkretnych insightów – tak w skrócie można podsumować tegoroczną edycję I love marketing & technology. To wydarzenie po raz kolejny pokazało, jak dynamicznie zmienia się nasza branża. Od sztucznej inteligencji, przez strategię i lojalność, aż po dojrzałe podejście do social mediów – każdy dzień konferencji wnosił zupełnie inną perspektywę, ale wszystkie łączyło jedno: potrzeba świadomego, przemyślanego działania. Sprawdź najważniejsze wnioski, które zabrałyśmy ze sobą z tegorocznej edycji!
Spis treści
Pierwszy dzień – I love AI
Karol Stryja i Marcin Sawicki – najważniejszy jest styl!
Pierwsze wystąpienie, otwierające dzień o AI, należało do duetu! Karol Stryja i Marcin Sawicki opowiedzieli o swoim podejściu do tworzenia treści z użyciem sztucznej inteligencji. Przytoczyli perspektywę, według której od lat polegamy na procedurach, aby przyspieszyć sobie pracę. Korzystanie z AI powinno być elementem naszej procedury przy współczesnym tworzeniu treści. Prelegencji podkreślali natomiast, że kluczem do oryginalnych treści pisanych z AI jest nasz autorski styl. Jeśli nie nauczymy naszego czatbota stylu, w jakim powinien pisać, otrzymamy generyczne treści, które może zrobić każdy.
Krzysztof Wojewodzic o błędach wdrożeniowych AI w organizacjach
W drugiej prelekcji Krzysztof Wojewodzic opowiadał, co to tak naprawdę znaczy wdrożenie AI w organizacji. I nie, wdrożenie AI, to nie jest zakup narzędzia w wersji Pro;) Krzysztof przeszedł przez podstawowe błędy, np. brak procedur, brak jednego źródła prawdy czy zamknięte systemy z dostępem tylko dla wybranych osób i wskazał, jak wykorzystać macierz potencjału, aby wytypować priorytetowe zadania na podstawie wpływu na firmę i łatwości wdrożenia. Według niego wdrożenie AI powinno wyglądać w różny sposób na różnych szczeblach w zespole. Zarząd powinien odpowiadać za plan i wizję transformacji, menadżerowie za plan procesów i wdrożenie, a specjaliści za wykorzystanie konkretnych narzędzi do swoich zadań.
Marcin Kamiński o nowych realiach wyszukiwania i agentach AI
Marcin Kamiński w swojej prezentacji zagłębił się w nowe realia wyszukiwania w Google. Przeszedł od starej, tradycyjnej drogi wyszukiwania użytkownika w Google do teraz. Ścieżka klienta zmieniła się przez popularyzację czatbotów w codziennym życiu. Obecnie między wpisaniem frazy w Google, a wejściem na konkretną stronę internetową, użytkownik często pogłębia swoje zapytania w ulubionym czatbocie. A odpowiedzi tegoż LLM-a determinują kolejne zapytania w Google. Marcin wspomniał również o prognozach na przyszłość, kiedy to prawdopodobnie będziemy wykonywać zakupy bezpośrednio z poziomu czatbotów oraz własnych agentów AI. Jednym ze sposobów na przygotowanie się do nowych realiów jest m.in. stałe monitorowanie i analizowanie logów serwera, w celu wychwycenia odwiedzi botów różnych modeli językowych.
Jacek Jabłoński i nowa odsłona “Wiedźmina”
Prezentację Jacka Jabłońskiego rozpoczęła część poświęconą kreacjom graficznym wykonywanym przez AI. Jacek przytoczył ciekawą statystykę – 49% konsumentów jest skłonnych zapłacić za bilet na film w całości wygenerowany przez AI! I to już się dzieje! Jacek opowiedział o możliwościach narzędzia Higgsfield i chinskich mikroserialach generowanych w 100% przez AI. Zaprezentował równie potencjał narzędzia Higgsfield na przykładzie. W narzędziu uwspółcześnił scenę ze smokiem polskiej ekranizacji “Wiedźmina”. Wyszła imponująco!
Prasówka AI i porady “jak nie zniszczyć swojej firmy z AI”
W kolejnych wystąpieniach Monika Borycka przedstawiła współczesną wersję “prasówki” i na jej podstawie opowiedziała o trendach w rozwoju AI. Natomiast Jakub Mrugalski opowiedzial, jak zadbać o koszty przy korzystaniu z LLM-ów oraz jakie dane firmowe można wprowadzać, a jakich lepiej nie udostępniać w modelach językowych.
Zwycięska prezentacja, czyli Kamil Porembiński o ciemnej stronie AI
W połowie dnia, mieliśmy okazję posłuchać wystąpienia Kamila Porembińskiego, czyli zwycięzcy 1. dnia “I love marketing!”. Kamil w brawurowy sposób przeniósł nas do szarej sfery AI i pokazał zagrożenia, na jakie jesteśmy teraz narażeni. I to nie tylko typowe fake newsy i deep fake, ale również zjawisko refund fraud czy szerzenie się biznesu pornograficznego. Prelegent pokazał nam również, jak wykorzystywana jest sztuka szyfrowania do oszustw przy użyciu czatbotów.
Robert Niechciał – jak zostać zacytowanym przez AI?
Robert Niechciał, jako drugi już prelegent podczas tej edycji konferencji, zwrócił uwagę na zmiany dla SEO. Przedstawił konkretne sposoby, dzięki którym firmy mogą poprawić swoją widoczność w czatbotach i być częściej przez nie cytowanym. Podkreślił istotę działania query fan out, podpowiedział, żeby jak najczęściej odświeżać treści na stronie (co ok. 150 dni) i stosować technikę BLUF (umieszczanie najważniejszych informacji i wniosków na początku akapitu z treścią). Wskazał również na konieczność “wyjścia firm” poza swoją domenę, czyli szukania możliwości na portalach zewnętrznych, ale również aktywne udzielanie się w mediach społecznościowych czy publikowanie filmów na YouTube.
AI jest bardziej kreatywne od nas!
Petros Psyllos podczas swojego wystąpienia przytoczył ciekawe badanie, w którym wyszło, że AI jest bardziej kreatywna niż 72% ludzi! Może się to wydawać zaskakujące, bo dotychczas wielu z nas utrzymywało, że to, co odróżnia człowieka od maszyny, jest właśnie kreatywność. A to jest absolutne odwrócenie tej tezy! Następnie Kacper Sołtys, znany też jako pidak.ai, zabrał nas w świat contentu AI tworzonego na potrzeby mediów społecznościowych. Pokazał nam “od kuchni” jak przebiegała praca nad jego ostatnimi projektami.
Kac po AI według Izabeli Franke
W ostatniej godzinie konferencji, wybrzmiały prezentacje Izabeli Franke i Inez Okulskiej. Izabela przeprowadziła nas przez możliwe konsekwencje długotrwałego korzystania z AI. Opowiedziała o badaniach, które wykazały, że im bardziej ufamy modelom językowym, tym rzadziej kierujemy się własnym osądom. Co więcej, osoby częściej korzystające z AI, mają coraz słabszą kreatywność i piszą coraz bardziej podobnie do siebie. Dodatkowo ucząc się z AI, występuje większa erozja wiedzy – mniej zapamiętujemy w porównaniu do tradycyjnych metod uczenia. Na sam koniec Izabela przedstawiała statystykę mówiącą, że 44% pracodawców planuje zredukować role z obsolescencją umiejętności. Co to znaczy dla marketerów? Konieczność ciągłego poszerzania swoich umiejętności i świadomego rozszerzania swoich kompetencji.
UX fiendly vs Agent friendly – finał dnia z Inez Okulską
“I love AI” zamknęła swoją prezentacją Inez Okulska. Prelegentka wprowadziła do rozważań nad AI User Experiece oraz pojęcie Agent Experience. Pokazała nam, na co zwracać uwagę podczas projektowania i tworzenia stron internetowych, aby mieć pewność, że agenty będą miały dostęp do zawartej na nich treści. To, co warto zapamiętać z tej prezentacji to, aby publikować materiały tekstowe (a nie tylko grafiki), weryfikować automatyczne audiodeskrypcje, zadbać o dostępność danych dotyczących marki i zadbać o spójność kontekstu.
Drugi dzień – I love marketing
Algorytm nie jest Twoim klientem
Paweł Tkaczyk otworzył drugi dzień konferencji prowokacyjną tezą: algorytm nie lubi nikogo – po prostu jeszcze nie przyszła Twoja kolej. Punktem wyjścia była obserwacja, że marki zbyt często budują swoją obecność wyłącznie na platformach społecznościowych, zapominając, że zasięgi organiczne spadają co roku o dwucyfrowe wartości. Paweł przywołał konkretny przykład – Żabka zamknęła swoje konto na Instagramie, a klienci (oraz nikt z obecnych na sali) po prostu tego nie zauważył. I właśnie to jest problem: marka może wyparować z jednej platformy bez żadnego echa.
Rozwiązaniem, które proponował Paweł, jest podejście znane z analizy portfelowej – traktowanie kanałów marketingowych jak portfela inwestycyjnego i regularne sprawdzanie, skąd faktycznie przychodzą klienci, a nie skąd przychodzą wyświetlenia. Te dwie liczby bywają bardzo różne. Prelegent mówił też o budowaniu elementów marki odpornych na algorytmy: rytuałach, charakterystycznych zwrotach tworzących słownik marki, obiektach wizualnych kojarzonych z komunikacją oraz własności intelektualnej, której nie można zabrać żadnym updatem algorytmu.
Czy można (po)zostać lojalnym po śmierci?
Krzysztof Miotk zaczął od danych: 74% klientów kupuje tylko raz. Ale już po drugim zakupie aż 95% z nich wraca na trzeci – co oznacza, że kluczowy moment lojalizacji leży bardzo blisko początku relacji, a nie gdzieś daleko w programach punktowych. Problem polega na tym, że rzadko w ogóle projektujemy lojalność jako świadomy proces.

Krzysztof postawił ciekawą tezę: klient chce być lojalny, o ile nie będzie wiedział, że jest lojalizowany. Zamiast na systemach nagród, lepiej operować na hormonach, które prelegent przyrównał do Pokemonów (żebyśmy mogli złapać je wszystkie): dopaminie, kortyzolu, oksytocynie, serotoninie i endorfinach. Każda z nich odpowiada za inny rodzaj przywiązania i inny typ doświadczenia zakupowego. Marki, które ograniczają się wyłącznie do walki ceną, zostawiają na stole ogromny potencjał emocjonalny – wzbogacanie wartości oferty o emocje to realna przewaga.
Pułapka przewidywalności
Artur Jabłoński postawił pytanie, które powinno niepokoić każdego marketera: dlaczego szukamy pewności w źródłach, które nie mogą nam jej dać? Wzorce i sprawdzone schematy mają datę ważności – a i tak większość strategii marketingowych polega na ich powielaniu. Prelegent opisał sześć schematów kreatywnych reklam i pokazał wyniki eksperymentu, w którym przez godzinę omawiano je osobom bez doświadczenia marketingowego. Następnie poproszono je o stworzenie komunikatów reklamowych. Okazało się, że te przygotowane przez nich miały dwukrotnie lepszą zapamiętywalność przekazu.
Artur mówił też o tym, jak analizować kody kulturowe i jak kontakt kulturowy staje się źródłem prawdziwych insightów konsumenckich. Sztuczna inteligencja pojawia się tu jako narzędzie do rozpoznawania wzorców i analizy tekstów kultury – nie jako wyrocznia, ale pomocnik w pracy z tym, co nieprzewidywalne i trudne do uchwycenia w setkach utworów.
Emocje rządzą. Fakty tylko służą.
W swojej prezentacji Paulina Mazur skupiła się na employer brandingu i od razu postawiła diagnozę, która tłumaczy, dlaczego większość komunikacji rekrutacyjnej nie działa: aż 69% kandydatów widzi wyraźną rozbieżność między tym, co obiecuje ogłoszenie, a tym, co słyszą podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Zaufanie do marki pracodawcy psuje się zatem zanim jeszcze ktoś zdąży zostać pracownikiem.

Jak temu zaradzić? Według Pauliny rozwiązaniem jest szczerość podparta emocjami i konkretnymi dowodami od prawdziwych pracowników – storytelling, który pokazuje nie tylko blaski, ale też cienie. Kandydaci nie chcą zobaczyć idealnego obrazka, tylko jak jest naprawdę. Zwroty w stylu „młody dynamiczny zespół” zachęcały na początku lat dwutysięcznych, a dziś brzmią jak sygnał ostrzegawczy. Prelegentka zwróciła też uwagę na problem dyskryminacji ze względu na wiek, który pojawia się już na poziomie języka ogłoszeń.
Marka jak Netflix: Jak zamienić content w serial, który klienci będą binge’ować?
Bartłomiej Machnik zaproponował zmianę sposobu myślenia o strategii contentowej – zamiast publikować posty, warto myśleć o sobie jak o serialu Netflixa budującym własne uniwersum. Zwykłe wrzucanie poprawnych postów przestało wystarczać w czasach, gdzie o uwagę walczy się z algorytmami i tysiącem innych bodźców.

Co to oznacza w praktyce? Czeka nas projektowanie story arc marki, planowanie sezonów tematycznych zamiast jednorazowych akcji i stosowanie cliffhangerów – czyli świadomego niezamykania historii po to, żeby odbiorca wrócił. Bartłomiej mówił wprost, że jednym z najczęstszych błędów w contencie jest właśnie domykanie każdej historii od razu, zamiast zostawić napięcie, które zachęci do powrotu. Ważna jest też rola marki w tej narracji: nie powinna być bohaterem własnej opowieści, lecz mentorem – jak Gandalf, a nie Frodo. Bohaterem jest klient, a zadaniem twórcy contentu jest ustawiać światło i prowadzić odbiorcę tak, żeby ten na końcu czuł się silniejszy.
Dlaczego prawnicy psują marketing
Na scenie nie zabrakło też prelekcji związanej z prawem. Izabela Turczyńska-Buszan zabrała głos na temat, o którym w marketingu rzadko się mówi – o dokumentach prawnych jako elemencie doświadczenia klienta. Punktem wyjścia było badanie pokazujące, że aż 70% koszyków jest porzucanych w momencie kontaktu z niezrozumiałym regulaminem. Ostatni touchpoint w ścieżce zakupowej oddajemy prawnikom – i efekty tego są opłakane.

Prelegentka obaliła mit, który funkcjonuje nawet w środowiskach prawniczych: stopień skomplikowania języka nie zwiększa mocy prawnej dokumentu. Prawo wymaga precyzji, ale nie hermetyczności. Co więcej, istnieje dziedzina zwana legal design, która traktuje umowy i regulaminy jak każdy inny materiał komunikacyjny – mogą być napisane prostym językiem, zilustrowane diagramem, a nawet komiksem i nadal pozostają w pełni skuteczne prawnie. Dla marek to szansa na realną przewagę konkurencyjną: dokumenty spójne z identyfikacją wizualną, napisane w tonie marki, budują zaufanie i – jak pokazują badania – są postrzegane jako bardziej wiarygodne niż ich zawiłe odpowiedniki.
Jak zbudować lovebrand, dzięki social mediom, a z klientów zrobić ambasadorów
Pierwszą prelekcję w ramach ścieżki I Love Social Media wygłosił Bartosz Jurga, który skupił się na budowaniu lovebrandów. Pokazał, że „zakochanie się” w marce nie dzieje się przypadkowo – stoi za nim zestaw konkretnych czynników. Kluczowe są: rytuały budowane wokół produktu, jakość, która realnie spełnia obietnice, prostota doświadczenia, silna społeczność oraz emocjonalna komunikacja. To właśnie te elementy sprawiają, że klient staje się ambasadorem. Jednak fundamentem pozostaje produkt – jeśli nie „dowozi”, żadna strategia komunikacyjna nie zbuduje trwałego przywiązania. Z drugiej strony, marki, którym uda się “rozkochać w sobie” swoich klientów, mogą liczyć na większą wyrozumiałość odbiorców w momentach potknięć.

Mam tę pracę dzięki LinkedIn – a Ty dalej robisz marketing tylko dla innych?
Sylwia Chmielewska zwróciła uwagę na niewykorzystany potencjał LinkedIna w kontekście budowania kariery osobistej. Dane, które przytoczyła, są wymowne – zaledwie 2% użytkowników platformy publikuje treści (w branży marketingowej ok. 10%). To oznacza ogromną przestrzeń do wyróżnienia się. Kluczowe wnioski? Posty na LinkedInie mają długą „żywotność”, dlatego warto tworzyć treści evergreenowe i eksponować je poprzez przypinanie w profilu. Największe zaangażowanie generują emocje, a sama platforma staje się zapleczem wiedzy dla modeli AI, co oznacza, że regularna publikacja zwiększa szansę na bycie cytowanym i rozpoznawalnym ekspertem.
GRWM (to be an adult). O marketingu, który dorasta za szybko (i jego ukrytych kosztach)
Jedną z najmocniejszych i najbardziej poruszających prelekcji tego dnia wygłosiła Dagmara Pakulska. Prelegentka opowiedziała o zjawisku dziecięcych influencerów oraz o rosnącej skali contentu, w którym dzieci stają się aktywnymi uczestnikami komunikacji marketingowej – od materiałów pokazujących codzienne rytuały, jak „makijaż do szkoły czy przedszkola”, przez filmy z porodu, aż po szeroko rozwinięty nurt parentingowych twórców, którzy regularnie wykorzystują wizerunek swoich dzieci i na tym zarabiają. W efekcie dzieci coraz częściej naśladują w sieci dorosłe modele zachowań i budują nawyki zakupowe jeszcze zanim nauczą się czytać czy liczyć. To zjawisko niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje – zarówno społeczne, jak i psychologiczne. Publikując wizerunek dzieci w sieci, nigdy nie mamy pewności, kto i w jakim celu ogląda publikowane treści. Jednocześnie tego typu działania mają długofalowy wpływ na psychikę młodych ludzi – prowadzą do nieustannego porównywania się z nierealistycznymi wzorcami albo do budowania przekonania, że wartość człowieka mierzy się zasięgami.

W tym procesie istotną rolę odgrywają również marketerzy. Jak podkreśliła prelegentka, mamy realny wpływ na to, jak wygląda ten ekosystem i możemy podejmować konkretne decyzje: możemy nie wysyłać paczek PR do dzieci, możemy nie sugerować parentingowym twórcom, aby dzieci były wykorzystywane w unboxingach, możemy nie podejmować współprac z osobami, które budują regularne formaty sprzedażowe oparte na wizerunku dzieci. Już na etapie briefu można też świadomie określać kierunek komunikacji – tak, aby ciężar narracji był po stronie dorosłych, a dziecko pełniło jedynie funkcję kontekstową, bez eksponowania jego twarzy, emocji czy prywatnych momentów. To była bardzo potrzebna prezentacja, która zatrzymała na chwilę całą salę i skłoniła do refleksji nad tym, jaki realny wpływ ma branża marketingowa na kształtowanie tego zjawiska.
TikTok Shop- czy naprawdę przewaliłem 1mln zł?
Paweł Chodkiewicz podzielił się swoimi przemyśleniami związanymi z TikTok Shop – kanałem, który najprawdopodobniej pojawi się w Polsce już pod koniec wakacji. Jego wystąpienie dobrze pokazało fundamentalną różnicę między sprzedażą w wyszukiwarce a sprzedażą w social mediach. W tym drugim przypadku to marka musi najpierw wzbudzić potrzebę zakupową. Social media stają się więc przestrzenią monetyzowania uwagi, a nie tylko budowania zasięgu. Jednocześnie TikTok Shop nie jest rozwiązaniem dla każdego – wymaga odpowiedniej marży i budżetu, co sprawia, że najlepiej odnajdą się w nim większe e-commerce’y i marki o ugruntowanej pozycji.

Gdzie oni są? Silver marketing ciąg dalszy!
Beata Borucka w swojej prelekcji zwróciła uwagę na rosnące znaczenie grupy YOLD (Young Old) w ekosystemie social mediów. To segment użytkowników obecny praktycznie na wszystkich głównych platformach – od Facebooka, przez YouTube, aż po Instagram i TikToka – który jednocześnie pozostaje nadal niedostatecznie zagospodarowany komunikacyjnie. Silversi konsumują treści w sposób zróżnicowany. Facebooka traktują relaksacyjnie, YouTube wykorzystują do dłuższych form, TikTok i Instagram również stają się dla nich naturalnym środowiskiem. Kluczowe wyzwanie stanowi jednak brak twórców reprezentujących tę grupę wiekową. Odpowiedzią nie jest poszukiwanie „idealnych influencerów”, ale stawianie na autentyczność i wiarygodność – cechy, które w tej grupie są szczególnie cenione. Jako rozwiązanie tego problemu prelegentka zarekomendowała współprace z istniejącymi twórcami, budowanie nowych twórców oraz projektowanie ekosystemów społecznościowych zamiast pojedynczych kampanii. Ważne jest również łączenie pokoleń w komunikacji oraz rozwijanie już istniejących twórców. Najważniejszy wniosek – silversi są aktywną i wartościową grupą odbiorców i twórców, która wymaga jedynie bardziej świadomego i inkluzywnego podejścia ze strony marketerów.
Twój prawnik woli płakać sam w archiwum, niż tańczyć do trendów. Jak zamienić „nie mam czasu” w „kiedy nagrywamy” u najbardziej opornych ludzi w firmie
Damian Bielecki pokazał bardzo praktyczne podejście do wdrażania video marketingu wewnątrz organizacji. Kluczowy problem nie leży w „braku czasu”, ale w niedopasowaniu procesu do realiów pracy zespołów. Kluczowym punktem wyjścia jest zrozumienie kultury pracy innych osób i dostosowanie się do ich rytmu działania. Oznacza to m.in. unikanie nagrań w momentach największego obciążenia (np. okresów rozliczeniowych czy intensywnych kampanii sprzedażowych). Istotne jest również odejście od komunikacji opartej na autorytecie i przymusie. Zamiast tego należy pokazywać konkretne korzyści płynące z udziału w produkcji wideo oraz wyjaśniać, dlaczego treści wideo są potrzebne firmie, jaki cel stoi za ich tworzeniem. Jeśli ktoś zna powód, to istnieje większa szansa, że zobaczy w tym sens i zgodzi się wystąpić. Duże znaczenie ma także przykład z góry – zaangażowanie liderów organizacji realnie zwiększa otwartość zespołu. Wsparciem mogą być również programy motywacyjne czy ambasadorskie, jednak nie zastąpią one dobrowolności i zaufania. Fundamentem skuteczności nadal pozostaje relacja – ludzie chętniej angażują się w działania, jeśli czują się wysłuchani, rozumieją cel i mają pozytywne doświadczenie współpracy.
Więcej niż obserwatorzy: jak zbudować konto na Instagramie, które rośnie i sprzedaje
Veronika Denisenko w swojej prelekcji pokazała, jak bardzo zmieniła się dynamika konsumpcji treści na Instagramie. Kluczowy punkt odniesienia to ekstremalnie krótki czas uwagi użytkownika – około 0,4 sekundy. Co więcej, znacząca część ruchu (ok. 70%) pochodzi od osób spoza grona obserwujących, co zmienia sposób projektowania contentu – treści muszą być tworzone z myślą o „zimnym” odbiorcy. Instagram nie różnicuje już istotnie formatów (rolki vs karuzele), dlatego kluczową rolę odgrywa hook. W wielu przypadkach powinien on być podwójny, czyli łączący warstwę narracyjną i wizualną (np. to, co mówimy + to, co dzieje się w kadrze). Prelegentka zwróciła uwagę także na: testowanie treści w rolkach próbnych, które wyświetlane są osobom spoza grona obserwujących, dzięki czemu możemy przetestować, czy content, który stworzyliśmy, jest rzeczywiście interesujący. Rolki próbne sprawdzą się dobrze do testowania różnych wariantów hooków, a także recyklingu treści. Co więcej, według ekspertki skuteczny content powinien realizować cztery funkcje: edukować, budować emocje, wzmacniać relację oraz wspierać sprzedaż.
Microdosing informacji – eduinfluencerzy kontra klątwa wiedzy
Barbara Przybycień zwróciła uwagę na wyzwania związane z tworzeniem treści edukacyjnych. Kluczowym błędem jest tzw. klątwa wiedzy – zakładanie, że odbiorca wie tyle, co twórca. Tymczasem skuteczna edukacja w social mediach opiera się na prostocie i podawaniu wiedzy w małych, przystępnych porcjach. W social mediach kluczową rolę odgrywa szybka gratyfikacja i zastrzyk dopaminy – użytkownicy oczekują natychmiastowej wartości, dlatego dobrze podane „mikro-wiedza” to taki “szybki zastrzyk satysfakcji” i działa znacznie lepiej niż rozbudowane, skomplikowane treści.

W feedzie mi się nie mieści. Camera-first marketing w praktyce
Sebastian Iwanowski przybliżył koncepcję camera-first marketingu oraz rolę rozszerzonej rzeczywistości (AR). To narzędzia, które pozwalają nie tylko przyciągnąć uwagę, ale też aktywnie zaangażować użytkownika. AR szczególnie dobrze sprawdza się w działaniach opartych na storytellingu, doświadczeniu produktu (np. wirtualne przymierzalnie) oraz interakcji. Co istotne, średni czas zaangażowania użytkownika w tego typu formaty jest znacząco wyższy niż w przypadku klasycznych treści (wynosi około 75 sekund), co daje markom realną przewagę w walce o uwagę odbiorcy.
Ostatni dzień konferencji jasno pokazał, że social media wchodzą w fazę dojrzałości. Zmienia się logika działania: z kanałów budowania zasięgu w kierunku środowisk sprzedażowych i relacyjnych. W centrum nie stoi już sam format czy algorytm, ale jakość produktu, projektowanie doświadczenia użytkownika, umiejętność pracy z uwagą, oraz odpowiedzialność za wpływ komunikacji.
Podsumowanie
Wróciłyśmy z konferencji z głowami pełnymi pomysłów, notatek i przemyśleń, które jeszcze długo będą „pracować”. To były trzy dni intensywnej dawki wiedzy, inspiracji i spojrzeń na marketing z bardzo różnych perspektyw – od technologii, przez strategię, aż po codzienną praktykę.




















